asystenta biura Zarządu zarobki
podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr

asystentka to dziś zastępca szefa, jego pamięć, wsparcie i prawa reka. Wymyka
się stereotypowi blondynki, która jest "maszynką do kawy".
Sekretarka i asystentka to nie to samo. Pierwsza wykonuje proste prace biurowe,
nie musi znać języków obcych ani legitymować się dyplomem wyższej uczelni.
Druga jest zazwyczaj dobrze wykształcona, biegle włada angielskim, jest prawą
ręką, a nawet doradcą szefa.
Ogłoszenia o pracy z cyklu: poszukuję sekretarki powoli odchodzą w zapomnienie.
Mnożą się za to takie: zatrudnię asystentkę prezesa, zarządu, biura, dyrektora
odziału.
Asystentka powinna znać minimum dwa języki obce i posługiwać się poprawną
polszczyzną. Zrobienie prezentacji w PowerPoint czy obsługa pakietu MS Office
to podstawa. Do niezbędnych umiejętności należy też zarządzanie czasem
przełożonego, jego biurem, organizowanie spotkań, czasem imprez,
przygotowywanie i tłumaczenie materiałów.
Oczywiście asystentka musi być gotowa na to, że czasem zostanie po godzinach u
boku przełożonego.
z badan Conseiller Doradztwa wsrod kandydatek na asystentke to 1500 zl byla
srednia miesieczna zarobkow..35% asystentek tyle zarabia.
autorka watku niech sobie odpowie sama.





Płacą mi za nicnierobienie:(
Od trzech dni chodzę do nowej pracy; stanowisko - asystentka zarządu. I
jest jakoś dziwnie, tzn. zarobki świetne, do tego mają być premie, płacą za
nadgodziny (na razie nie było takiej potrzeby), biuro piękne, wszystko mamy
za darmo (drogą kawę, soki, jedzenie, prasę, notesy itp.). Wszyscy są bardzo
mili, życzliwi, przyjaźnie nastawieni, każą wcześniej wychodzić do domu,
mimo, że chętnie bym jeszcze została. Nawet do przełożonych mówi się na "ty".
Jest tylko jeden problem - tam nie ma co robić. Generalnie siedzę cały dzień
i nic nie robię. Pytam prezesa czy nie ma dla mnie jakiegoś zadania, a on, że
nie. Pytam innych członków zarządu, a oni też nie. Nudzi mi się... Wymyślam
sobie sama jakieś zadania, ale to nic ambitnego czy ważnego(przeglądam media
w poszukiwaniu informacji o firmie, konkurencji, notowania giełdowe itp.)
Chciałabym się wreszcie wykazać. Aż mi głupio brać taką kasę za
nicnierobienie. Właściwie moim głównym obowiązkiem jak narazie jest ładnie
wyglądać i uśmiechać się do gości prezesa... Czasem coś przetłumaczyć. To
wszystko.

bez_mapy napisała:

> Od trzech dni chodzę do nowej pracy; stanowisko - asystentka zarządu. I
> jest jakoś dziwnie, tzn. zarobki świetne, do tego mają być premie, płacą za
> nadgodziny (na razie nie było takiej potrzeby), biuro piękne, wszystko mamy
> za darmo (drogą kawę, soki, jedzenie, prasę, notesy itp.). Wszyscy są bardzo
> mili, życzliwi, przyjaźnie nastawieni, każą wcześniej wychodzić do domu,
> mimo, że chętnie bym jeszcze została. Nawet do przełożonych mówi się na "ty".
> Jest tylko jeden problem - tam nie ma co robić. Generalnie siedzę cały dzień
> i nic nie robię. Pytam prezesa czy nie ma dla mnie jakiegoś zadania, a on, że
> nie. Pytam innych członków zarządu, a oni też nie. Nudzi mi się... Wymyślam
> sobie sama jakieś zadania, ale to nic ambitnego czy ważnego(przeglądam media
> w poszukiwaniu informacji o firmie, konkurencji, notowania giełdowe itp.)
> Chciałabym się wreszcie wykazać. Aż mi głupio brać taką kasę za
> nicnierobienie. Właściwie moim głównym obowiązkiem jak narazie jest ładnie
> wyglądać i uśmiechać się do gości prezesa... Czasem coś przetłumaczyć. To
> wszystko.

a to jest ta praca, co to pisałaś 2/10 że jedziesz negocjowac warunki - i tam
zaczynają robotę o 7.00 rano?? bo to trochę dziwna godzina jak na jakąkolwiek
spółkę akcyjną (o SA pisałaś w swoim poście z zapytaniem o płacę asystentki...)

POHL POLSKA
Za parę dni mam rozmowę w firmie POHL POLSKA na stanowisko:
Asystent Biura Zarządu.

Bardzo bym prosiła jakie są zarobki na takim stanowisku a jest to firma
międzynarodowa.
A naprawdę nie wiem jaką kwotę mam powiedzieć a napewno padnie takie pytanie
na tej rozmowie.

zarobki Polakow w Anglii
-IT Security Consultant - £375 p/d
- European Sales manager - £80K
- specjalista – bank inwestycyjny - £75K+
- lekarz consultant - £80K
- rasowy lobotomista – moze nawet I £50
- asystent zarzadu w banku - £39K
- farmaceuta - £38K+£25 p/h nadgodziny
- marketing manager - £36K
- informatyk (analyst programmer)- £34K+
- informatyk – senior developer - £32K
- assistant manager - £29K + £3K premia + 4 tyg. wakacji
- Project manager (konferencje) Londyn - £28K
- programista C++ - £27K
- senior research executive - £25K
- elektronik samochodowy - £22K
- design technician - £21K
- asystent ksiegowego (SE Anglia) - £21K
- technik utrzymania ruchu - £21K
- Accounts management Assistant - £20K+
- laser Print Programmer - £20K
- psycholog - £19K
- CAD technician - pd.Londyn - £19K
- nauczyciel – start - £18K
- electronics technician - £17K
- sprzataczka - £16K
- informatyk – PC technician - £15K+
- general assistant – bar - £15K
- ochroniaz - £15K
- gajowy – Trees and Woodland Technical Assistant - £13K
- kelnerka - £10K+£3 tips
- pracownik biura - £11K
- pokojowka - £11K
- kitchen porter - £10K
- packer - £10K

Witam,

W firmach zagranicznych na stanowisku bardzo pokrewnym asystenta prezesa
mediana zarobków to 3422 PLN brutto. Biorąc pod uwagę kryterium branży
budowlanej to: 3300. Z punktu widzenia wielkość zatrudnienia w firmach
zatrudniających powyżej 500 osób Kierownik biura zarządu zarabia 3400, a
asystent prezesa/ dyrektora - 3631 PLN brutto. Tak kształtują sie pensje.
Podałam Pani tylko mediany, ale już patrząc na kwartyle górne i dolne widzę, że
rozpiętość jest dużo - nawet do 7000 brutto. Sama musi Pani oszacować, ile Pani
kwalifikacje są warte dla Pani przyszłego pracodawcy.

Serdecznie pozdrawiam,

Andrzej Jaworski
Swoją karierę zaczął od stanowiska urzędnika w referacie turystyki w Urzędzie
Marszałkowskim i jednocześnie od objęcia posady asystenta Jacka Kurskiego.
Awansował na radnego Gdańska w kadencji 1998–2001. W urzędzie marszałkowskim
szybko awansował do zastępcy dyrektora Departamentu Kultury, Sportu i
Turystyki. I póki Jacek Kurski miał tam cokolwiek do powiedzenia (od 2002 r.
był wicemarszałkiem województwa), Jaworski trwał na niej. W czasie kolejnych
wolt Kurskiego czarne chmury zbierały się nad jego protegowanym. Jedni
twierdzą, że odszedł ze względów politycznych, drudzy, że nie radził sobie w
robocie. Zlitować się nad nim miała Hanna Foltyn-Kubicka (obecnie
eurodeputowana z PiS), dobra znajoma Kaczyńskich, która u Lecha, wówczas
prezydenta Warszawy, wyjednała Jaworskiemu posadę w stolicy. Andrzej Jaworski
w
lutym 2003 r. został zastępcą prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Maszynami
Budowlanymi Warszawa sp. z o.o. Odbyło się to w ten sposób, że Eryk Pyra z
Biura Nadzoru Właścicielskiego zawołał do stołecznego ratusza ówczesnego
prezesa PGMB, aby przedstawić mu nowego zastępcę. Spotkanie trwało siedem
minut
i przebiegało w przyjaznej atmosferze. Warszawskie media krzyczały wówczas,
że
desant z Pomorza zjechał na zaproszenie Kaczyńskiego. W grudniu 2004 r.
warszawskie PiS wysadziło z posady prezesa PGMB, ekonomistę z wieloletnią
praktyką, który do przedsiębiorstwa przyszedł z konkursu i przetrwał
prezydentów stolicy z SLD i PO. Prezesem – w styczniu 2005 r. – został
Jaworski.
Jeszcze w czasie wiceprezesowania Jaworskiego w PGMB okazało się, że jest on
znakomitym specem nie tylko od dźwigów, ale również od turystyki i sportu.
Gdy
prezydent Warszawy Lech Kaczyński zabrał się do wymiany władz Mokotowskiej
Fundacji Warszawianka-Wodny Park zarządzającej jednym z najpopularniejszych w
stolicy basenów, głównym kandydatem na prezesa fundacji z ramienia ratusza
był
właśnie Andrzej Jaworski. W lutym 2004 r. został delegowany przez
Kaczyńskiego
do rady fundacji, a następnie posadzony w fotelu przewodniczącego tej rady.
Zarówno przy wywalaniu prezesa PGMB, jak i starej rady fundacji ludzie z
ratusza posłużyli się tym samym sprawdzonym mechanizmem – postawić zarzut
nieprawidłowości, posłać sprawę do prokuratury i niech się toczy.
Prezes Andrzej Jaworski polecił zatrudnić w Ośrodku Sportu i Rekreacji na
Żoliborzu swojego brata Pawła na stanowisku doradcy dyrektora, a działaczkę
PiS
Annę Janowską sprowadził z Tczewa na stanowisko sekretarki dyrektora w tym
ośrodku. Dzięki jego wstawiennictwu w stołecznym ratuszu zatrudniony został
na
stanowisku dyrektora Stołecznego Biura Informacji i Promocji Turystycznej
gdański działacz LPR Adam R. (Kariera Adama R. w stolicy została zakończona,
gdy oskarżono go o przyjęcie łapówki. Z OSiR zwolniono także w krótkim czasie
Pawła Jaworskiego i Janowską).
W lutym 2006 r. zmieniła się Rada Nadzorcza Stoczni Gdynia, a w ślad za tym
Rada Nadzorcza zależnej od Gdyni Stoczni Gdańsk. Do rady nadzorczej gdańskiej
kolebki „Solidarności” wszedł Andrzej Jaworski. W marcu został prezesem tej
stoczni. Po kilku latach wrócił więc do Gdańska, który opuszczał jako
urzędnik
niższej rangi, teraz na stanowisko prezesa upadającego, ale wielkiego zakładu
przemysłowego. W międzyczasie zyskał zaufanie Lecha Kaczyńskiego, który był
już
prezydentem całej Polski, i status doradcy prezydenta do spraw przemysłu
stoczniowego. To, gdzie i kiedy Jaworski nauczył się zarządzać stoczniami,
pozostanie zagadką.
W Stoczni Gdańskiej, zarabia kilkanaście średnich krajowych miesięcznie. Nowa
rada nadzorcza, której przewodniczy szef stoczniowej „Solidarności”, klepnęła
zarobki członków nowego zarządu o 10 tys. zł większe, niż miał poprzedni
zarząd. Jaworski ma w stoczni kontrakt menedżerski i pensję ok. 35 tys. zł
brutto.
W zamian za to dokonał rozdzielenia Stoczni Gdańskiej od Stoczni Gdynia. W
sposób symboliczny. Wszedł na dach budynku dyrekcji i za pomocą piły odciął z
nazwy zakładu część napisu, mianowicie słowa: „Grupa Stoczni Gdynia”.



© podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr design by e-nordstrom