banknot 2 lewa z 1974
podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr

http://www.allegro.pl/show_item.php?item=31463072

Przedmiotem aukcji jest zestaw Bułgarskich banknotów: 1 lew, 2 lewa, 5 lewa,
10 lewa. Stan ogólny dobry, 10 lewa - stan bardzo dobry.
Wszystkie banknoty są z 1974 roku.

Nadal sobie zadaję pytanie czy to bak czy saraj..?
Dotarliśmy do Symferopola, była 6 rano. Miasto liczące koło 360 tys.
mieszkańców. Miasto na Ukrainie, ważny węzeł komunikacyjny dla chcących
zwiedzić Krym. To tuja można wsiąść w autobus i pomknąć zaraz do Kerczu, bądź
zacząć zwiedzanie od najbliżej położonego, i będącego w połowie drogi do
Sewastopola Bakczysaraju. Któż nie zna tej nazwy? Komuż ona nie wbiła się w
ucho i nie utkwiła na dłużej. Tak!, nasz kochany przez pokolenia wieszcz Adam
Mickiewicz poświęcił mu jeden ze swych sonetów. Aż żałuję teraz, iż nie
zabrałem z sobą tego zbiorku!. Trzeba znależć środek transportu do
Bakczysaraju. Z przypływem tej myśli, jakby czując naszą potrzebę zjawia się
naganiacz do marszrutki. Krzyczy...jeszcze 2 wolne miejsca do
Jałty...odetchneliśmy z ulgą! To nie nas szuka. Należy wspomnieć, iż naganiacze
zawsze mówią, iż mają już 2 ostatnie wolne miejsca w busie. Na miejscu okazuje
się, iż jesteście sami, a on chodzi i chodzi wypatrując kolejnych klientów do
pełnego obciążenia siedzeń. Czasami trwa to 10 minut a czasami półgodziny.
Dość szybko znajdujemy kasę kolejki podmiejskiej. Ludzi tłum. Kolega czeka, ja
pilnuję plecaków siedząc i popijając. Upał już zaczyna się tlić od rana. A
człowiek ponioć nie wielbłąd i braki płynów musi uzupełnić;-) Sącząc, widzę, że
kolega wraca. Prosi o paszport bo wydaje się, iz bilety są imienne. Myląca
teza, okazuje się, iz wypisywane blankiety, i pokazywane przez kupujących
legitymacje były przyczynkiem do otrzymania ulgi na przejazd "elektriczką".
Kolega wytrwale stoi dalej i kupuje bilet na 10.30...W międzyczasie wymieniamy
walutę. Ku mojemu zdziwieniu, posiadany banknot 10$ z 1974 roku nie zostaje
wymieniony!;-( Musiałem czekać, aż do Jałty by wymienić go na chrywny.
Przychodzi czas odjazdu. Przyjaciel jak zwykle zwleka i ociąga wejscie na
peron. Mówiąć: "czasu jest dużo". Co mam zrobić, przecież nieodłączę się od
niego i niebędę pędził jak oszalały do pociągu;-). Wsiadamy do wagonu. Ludzi
nazbyt mało, przy kasach przecież tłumy chciały dostać bilet. Zniecierpliwiony
pytam czy to elektriczka do Sewastopola. Odpowiedź brzmi-nie!. Właściwy skład
stoi na przedłużeniu tego peronu z przodu. No i teraz już galop. Kolejny pociąg
za 2 godziny, jeśli ten nam odjedzie. Uf!, jakoś tempem gazeli, po drodze nie
gubiąc niczego wsiadamy. Odjazd. Telepanie, najwolniejszym, ale najtańszym
środkiem komunikacyjny do Bakczysaraju (1,5h). Ale, to dla nas nic. W pociągu
potrafimy spędzić 26h, czekając na dworcu 5h. Czyż 1,5h w porównaniu z tamtymi
liczbami nie wypada blado?. Oczywiście! Nawet kiedyś wspólnie w rozmowie
stwierdziliśmy, iż PKP za oczekiwanie na dworcach i jazdę pociągami powinni nam
przyznać odznakę PKP!;-). Podróż więc mija szybko. Przechodzą czasami
konduktorzy po wagonie, no i nieodłączni sprzedawcy! Co ciekawe konduktorów
jest dwóch. Jeden atakuje lewą stronę siedzeń, drugi prawą. Mają maszynki z
których wyskakują bilety. Dlatego też stanie w kolejce nie jest zupełnie
konieczne. Niestety nasz przewodnik, tego ujętego nie miał. A człowiek do kas
zwyczajny, więc stoi i stoi a kolejne składy mu odjeżdzają. Dotarliśmy do
Bakczysaraju. Na dworcu chłopak w wieku 15 lat i czapeczce zwanej "sportówka"
oczekiwał na takich jak my. Ludzi z plecakami. Po tym idzie rozponać Polaka.
Inne nacje jak ukraińcy używają toreb lub reklamówek a wczasowicze toreb czy
neseserów na kółkach. Wcale nas akcent nie zdradza tylko plecak i wypowiedziana
chęć przenocowania 2-3 dni! Inni mają inne torby podróżne no i dłużej pozostają
w miejscu wczasowania. Zdziwiło mnie to, ale było zupełnie logicznie
uzasadnioną postawioną przezemnie tezą. Weryfikowaną tylko o własne
doświadczenie. Chłopaczek okazuje się naganiaczem cioci. Prowadzi nas koło 20
minut do miejsca, gdzie spędzimy 5 dni. Dwa dni poświęciliśmy na podróż do
Sewastopola a dwa dni na okliczne piękności. Na ulicy Suworowa 11, niski
parterowy budynek z 3 pokojami na wynajem. Pani nas wita. Pokazuje podłogę na,
której będziemy leżeć. Udostępnia kuchnię. WC i dusz jak mówi: "na ulicy".
Zmęczony, zdziwiony, pytam siebie: "czy cała ulica Suworowa, kąpie się we
wspólnej łaźni?". Zaraz okazało się, że przybytki te były zlokalizowane w
ogrodzie. Nie jest to lux, ale za 7PLN za dobę, cóż można chcieć?;-)
Bardzo miły młodzian, który nas złowił na dworcu, mieszka w innym pokoju razem
z bratem, grającym na akordeonie w elekticzce. Dorabia sobie do szkoły.
W domu tym, mieszka sporo Polaków. Koniec końców, pani nas przenosi i mieszkamy
razem z naganiacze i grajkiem. Niestety na dwie ostatnie noce dostaję łoże
sprężynowe. Do tego stopnia, że rano obolały nie mogę dojść do siebie. Pręty
metalowe dzielące łoże na 3 częśći dają się we znaki memu ciału. Nijak nie
mogłem się ułożyć. Nawet próbowałem, zwinięcie się jak człowiek guma w jednej z
3 części łoża. Próba karkołomna. Pragnołem rozprostowania. Czy to, aż tak
wiele? Czasu w tym domu nie spędzamy dużo rano między 8-9 opuszczamy lokal, by
wrócić na 22-23. Dziwi jednynie fakt, iż młodz iludzie z Polski (zauważyła to
nasz dobrodziejka również) siedzą przeważnie na kwaterze i piją. Ale co tam
różne są style odpoczynku!. Zaliczamy stąd trzy interesujące miejsca: Pałac
Chanów oraz Uspienskij Monastyr i Balszoj Kanion.
Dużo mozna pisać. W pałacu Chanów, szczególnie przypadły mi do gustu sale,
gdzie przebywały kobiety oraz misterne fontanny. Zauważyłem również, iż chane
mógłbymbyć. Zainteresowania wcale moje nieodbiegały od chana. Na wygodnych
poduszkach, też lubię siedzieć. Misternie wykonane dywany też lubię podziwiać.
Nie wspomnę tu o charemie!;-)
Uspienskij monasty w skale. Jest remontowany. Tutaj stary pop stoi z puszką.
Tutaj płynie święta woda. Tutaj jedna ze sprzedających dewocjonalia pań,
obsztorcowała jedzących na murku kanapki. Tutaj soter wykonał przy pomocu
kolegi zdjęcie z pop-em! Tutaj również, widziałem, obsztorcowanie przez jednego
z braci turysty, kóry robił sobie zdjęcie. Weszliśmy do świątyni. Odbywały się
modły i śpiewy. Byliśmy urzeczeni tymi doznaniami. W każdym miejscu są
handlujący czym kolwiek, i tu byli.



Nadal sobie zadaję pytanie czy to bak czy saraj..? cz.II nastąpi niebawem!





© podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr design by e-nordstrom