ogłoszenia sprzedaży samochodów wzór
podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr

. Pokaz mi te ogloszenia, gdzie ktokolwiek


chce przyjac magistra prawa, bo ja jakos ich nie widze w gazetach.
Wreszcie pokaz mi frajera, ktory poszedl by realizowac takie roboty,
jak napisales z pomoca dupka po studiach, a nie zaufanego starego
adwokata czy radcy prawnego.


Na kazdej gieldzie samochodowej jest podpisywane kilkaset umow sprzedazy
samochodow.
Kazda umowa o wartosci od 10.000 wzwyz.
Tam prawnik ma zajecie cala dobe, a nawet pieciu.

Ludzie pisza umowy na kolanie, myla sie, dokumenty okazuja byle jakie,
wzory umow sa czesto sprzedawane lokalnie i maja rozne wady i
niedociagniecia.
Przeciez tam jest pracy dla 10 prawnikow sobota/niedziela

Wlasne wzory umow, bez bledow , a stawka za zniechecenie kupna samochodu
od zlodziela przyzwoita.
 Dalej ZUS, urzad skarbowy, urzad miejski,
ludzie codziennie skladaja tysiace podan , pism i nawet nikt nie nie
sprawdza czy prawidlowo, czy bez bledow.

Adwokat sie nie zajmie duperelami za 20-40 zl
a dla ciebie 20 klientow dziennie po te 20 zl to juz jest na
piwo i budyn .

to jest faktura VAT,ale bez wyszczegolninego VAT-u
jedynym rozwiazaniem,jakie widze jest szukanie w gazetach
ogloszeniowych takiego samochodu ,ktorego sprzedawca(raczej
wlasciciel,choc czasem widuje takie ogloszenia dawane przez
posrednikow) podaje jako cene wartosc plus VAT,lub pisze ,ze jest
mozliwa sprzedaz na na fakture.
Kiedys widzialem,ze iektore salony prowadza sprzedaz samochodow
uzywanych uwzgledniajaca caly VAT,moze takze firmy leasingowe.Raczej
sa ta samochody co najmniej 3letnie,bo to boadaj wtedy przez
wprowadzenie wzoru Lisaka znikla mozliwosc odliczania VATu od
wiekszosci samochodow dostepnych na rynku

Dnia 27.11.2007 Scyzoryk <gradon_mWYWAL@interia.plnapisał/a:


| roznych forach i smiesza mnie frajerzy co wola dac 50% wiecej i kupic od
| klubowaicza niz czesto lepsze auto z ogloszenia ale "nieklubowe"

mnie tam nie smiesza. Jak znasz takiego klubowicza to wiesz praktycznie
wszystko o tym samochodzie i jesli koles nie jest totalnym burakiem to nie
kupujesz kota w worku. Tzn jesli mial stluczke to o tym wiesz, jesli ma
jakas usterke do usunoiecia to o tym wiesz. W ogloszeniach wieskszosc to
bezwypadkowe, po dziadku z przebiegiem 50tys. Po pol roku okazuje sie ze
zlozony z trzech, przebieg skrecony z 200tys itd.


Ojoj, a myślisz, że to, że znasz z jakiegoś klubu jakiegoś kolesia to coś
wielkiego gwarantuje... Też musisz się liczyć z tym, że super cacy, że
kupowany samochód to wręcz klubowa legenda dobrego utrzymania i
niezawodności, a jak już kupisz i na spokojnie usiądziesz, to zaczynają
wychodzić różne rzeźby. Powiedziałbym nawet, że tacy 'klubowicze' to
potrafią gorzej samochód utrzymać. Bo normalny człowiek to albo oddaje
samochód do warsztatu, płaci X peelenów i ma naprawione, albo jeździ z
nienaprawionymi zażyna auto. Natomiast taki klubowicz, pasjonat samochodów
i marki to często wiecznie coś kombinuje. I potem patrzysz na te rzeźby i
słabo Ci się robi. Ostatnio kolega kupił takie bardzo zadbane auto od
starego klubowicza. Kupa rzeczy, które się mogły popsuć, to właściwie były
popsute, tylko umiejętnie poklajstrowane, żeby jakoś jeździło. I najgorsze
było w tym wszystkim, że o tym aucie wszyscy w klubie mówili, że było
super zadbane. Że wzór. I było  droższe niż takie od ludzi z ulicy.
A tymczasem po sprzedaży nagle sprzedający zaczął gadać, że przecież to,
co tam jest zepsute, to zawsze w tym modelu się psuje i czego w sumie
oczekiwać. A potem kupił samochód innej marki i zniknął. ;-)

Z tego co tu czytam, co niektórzy przyjęli punkt widzenia ministra Pola. Brawo,
świetny wzór dla młodzieży, jeszcze 30 lat temu był to Lenin, dziś ma godnego
następcę.

Pol po objęciu teki ministra (cóż to był za fatalny dzień) stwierdził że
owszem, jest akcyza w cenie paliwa, która powinna iść na budowę dróg w co
najmniej 35%, jak przewiduje ustawa. Ale chwilę potem dodał, że idzie znacznie
mniej niż te 35%, bo "są trudności" I Trzeba wrzucić w związku z tym dodatkowe
podatki (najpierw słynne winiety, które uwalono, później "opłatę paliwową",
która niestety przeszłą. Czyli przedstawiciel władzy, która powinna czuwać nad
przestrzeganiem prawa, jak gdyby nigdy nic przyznaje że to prawo nie jest
realizowane i tworzy jakiegoś kolejnego potworka prawnego, oczywiście na koszt
podatnika.

Jeśli akcyzą obkłada się, czego jak wiadomo nie robi żaden inny kraj w Europie,
import samochodów używanych twierdząc że wszystkie one są "złomami", jest to
dokładnie ten sam mechanizm. Po to są obowiązkowe badania techniczne przed
rejestracją, żeby ewentualny złom "wychwycić" i odesłać na składowisko. Jak
jest, każdy wie, za łapówę można zarejestrować pewnie nawet jeszcze Syrenę
Bosto, jeśli wiecie co to jest. Więc znowu, przyznajemy że prawo nie działa,
nikt za to odpowiedzialności nie ponosi, za to wprowadzamy kolejnego potworka
prawnego, tj. kroczącą akcyzę, która trafia w normalnych ludzi i kompletnie
dezorganizuje rynek wtórny. Każdy, kto interesował się kupnem używanego
samochodu wie o czym mowa. W rubrykach sprzedaży dominują ogłoszenia "kupię", a
gdy pokazuje się ogłoszenie z pierwszej ręki, choćby nawet na pogardzane do
niedawna Fiaty, Daezoo czy Skody, parę godzin po publikacji nie ma już co
dzwonić. A gdy ktoś rozwali samochód, w dalszym ciągu bierze kasę z
ubezpieczalni, a wraka sprzedaje do jakiemuś cwaniakowi, który ogłasza
się "kupię w każdym stanie, rozbite, etc". Taki wyklepany zombie zjawia się
wkrótce na giełdzie, gdzie jakiś naiwny i tak go kupi, bo jest posucha.

W normalnym kraju urzędnicy, którzy wymyślili takie przepisy i do tego stopnia,
kosztem normalnych nabywców, zdezorganizowaliby rynek, poszliby siedzieć. U bas
siedzą, owszem, w miękkich fotelach swych gabinetów i zastanawiają się co by tu
nowego wymyślić żeby utrudnić życie normalnych ludzi. I to jest młyn na wodę
różnych Lepperów i Łyżwińskich.

Afera Stelli Maris - kolejny etap wojny
Pół roku trwa już batalia Artura Zielińskiego, komornika z Inowrocławia, o
odzyskanie długów wydawnictwa Stella Maris. Wszystko wskazuje na to, że Kuria
nie zamierza łatwo składać broni. Kuria archidiecezji gdańskiej już
przygotowała odpowiedź na pismo komornika. Do proboszczów ma również dotrzeć
wzór pisma, jakie mają odesłać urzędnikowi, gdyby zwrócił się również do nich.

Należące do archidiecezji gdańskiej wydawnictwo narobiło długów na
kilkadziesiąt milionów złotych. Zieliński już dwukrotnie zajmował jej majątek i
ogłaszał jego licytację. Najpierw wystawił na sprzedaż barokową szafę i obraz
Mariana Mokwy. Do licytacji jednak nie doszło, bo kuria oddała pieniądze
wierzycielowi - kostrzyńskiej firmie Arctic Paper, jeszcze tego samego dnia,
kiedy ogłoszenie o niej zawisło w gdańskim sądzie. Za drugim razem Zieliński
wystawił na sprzedaż samochody, którymi na co dzień jeździ arcybiskup Tadeusz
Gocłowski. Pieniądze uzyskane z licytacji miały zostać przekazane dwóm
wierzycielom Stelli Maris - gdańskiej agencji celnej Peko i warszawskiemu
Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Peko kościelna firma winna jest
kilkadziesiąt tysięcy złotych, a BISE 7 milionów.

Do licytacji znowu jednak nie doszło. Z jednej strony archidiecezja uregulowała
dług wobec Peko, z drugiej poskarżyła się Sądowi Rejonowemu w Inowrocławiu na
działania komornika, dopatrując się w nim uchybień proceduralnych. Do czasu
wyjaśnienia sprawy Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zawiesił w całości postępowanie
egzekucyjne wobec archidiecezji związane z długami Stelli Maris. Zieliński nie
chce rozmawiać o sprawie egzekucji długów wydawnictwa. I nie ma się co dziwić.
Kuria doniosła bowiem na niego do Krajowej Rady Komorniczej. KRK zleciła
zbadanie sprawy gdańskiej Radzie Izby Komorniczej.

Ta wystąpiła wobec niego z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.
Co konkretnie zarzucają Zielińskiemu koledzy, nie wiadomo, bo KRK nie udziela
na ten temat żadnych informacji. Sprawa jest jednak poważna. Za swoje działania
komornik może być nawet wydalony ze służby. Rozprawa przed komisją
dyscyplinarną zaplanowana jest na grudzień. Na temat Stelli Maris czytaj też:
www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris

Tomasz Falba
wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5868586,prasaWiadomosc.html


Wiesław Wronowicz wrote:

Amway - to jest brudne od początku do końca i nakierowane na najgłupszą
czę ć społeczeństwa.


Coz, moge tylko dodac, ze poniewaz ta naglupsza czesc spoleczenstwa
jednak zarabia w tym pieniadze i pomaga ludziom, a Ty nie, to stoisz
jescze nizej, zatem ta najglupsza czesc spoleczenstwa nie jest
najglupsza, co dowodzi, ze Twoj poglad jest falszywy. A powaznie - bo to
byl zart - mam nadzieje ze nie obrazilem nikogo - maly czlowiek ma male
cele i mala wizje. Dla niega Amway (i podobne) to wymysl szatana, bo
jest inne niz to to zna. To wszystko.
[...]

Trudno im się przyznać do błędu. Poza tym pomija się fakt że u około 40%
użytkowników płyn ten powoduje uczulenia skóry rąk, chyba że używa się
gumowych rękawic.


Prosze o dokladne podanie zrodla badan statystycznych. Jesli chodzi o
mnie osobiscie, to slawny plyn Ludwik wyzeral mi rece i mialem rany
miedzy palcami. Gdy zaczalem stosowac "Dish drops" pzreszlo jak reka
odjal. Jrst tylko jedno wytlumaczenie, ktore pozwala miec racje
jednoczesnie mnie i Tobie - ze jakis nieuczciwy dystrybutor Amway
sprzedal Ci plyn "Power Off" - do mycia bardzo brudnych podlog, albo
plyn "Industroclean" do mycia podlug w warsztatch samochodowych - jako
plyn do mycia naczyn. Ktorys jest tanszy, wiec chcial zarobic..
WIdocznie zatrul Ci tym samym nie tylko rece, lecz i umysl.

Jeszcze lepszy przykład to przesławny proszek do prania Amway. Najlepiej
prać w nim rzeczy niemowlaków, nawet Dosia nie jest tak trująca.


To najwieksza bzdura, jak w zyciu slyszalem na temat SA-8 i SA-8
Premium. Uzytkownicy szamb ekologicznych uzywajacy Dosi i innych
produktow "rodzimego" (w cudzyslowie - bo dawno polski nie jest -
Pollena Bydgoszcz = Unilever, Nw. Dwor Mazowiecki = Benckiser, P.
Wroclaw = Cussons itd..) przemyslu musza kikakrotnie czesciej wymieniac
specjalne (i kosztowne bakterie).. A w poradniach dla mlodych matek wisi
wykaz proszkow do prania, w ktorych nie wolno prac rzeczy niemowlakow..
Jest tam caly szereg polskich "ekologicznych" proszkow do prania. Mam
kilka par klientow, dla ktorych proszek SA-8 jest jedynym, powtarzam,
jedynym proszkiem, w ktorym moga prac pieluchy swoich dzieci. Po
dowolnym innym kupinym w supermarkecie (sprawdzali!) dzieci dostaja
wysypki.
Poza tym - kazdy produkt Amway ma 100% gwarancje zadowolenia nabywcy,
wazna 90 dni od daty zakupu. Mozna wiec w wolnych od manipulacji
warunkach przez prawie 3 miesiace testowac zakupiony produkt, i - jesli
nie spelnia naszych oczekiwan - oddac uzywany czy zuzyty i otrzymac 100%
zaplaconej ceny. Gdybys mial racje, to wowczas biznes Amway nie
przetrwal by nawet 2-3 lat. A zaczal sie w 1959 - 40 lat wstecz - i
znalazl nasladowcow. Nawet Gilette - o czym mozna dowiedziec sie z
Success Magazine - ma oddzial sprzedazy bezposredniej. Jesli otworzysz w
poniedzialek "Gazete o pracy", to w co trzeciej, co czwartej znajdziesz
ogloszenie o checi zatrudnienia fachowcow od bezposredniej sprzedazy.
Ludzie stowarzyszeni z Amway po drodze staja sie takimi fachowcami -
Amway te firmy uwazaja za wzor. W swietle tych faktow po prostu
osmieszyles sie..

[...]

W Amwey można być bardzo wysoko w piramidzie i nic nie zarabiać. Ta piramida
jest tak skonstruowana, że nie istnieje taki etap na którym możesz zbierać
owoce, musisz przynosić zyski Amwey Polska sp.z o.o na każdym szczeblu
piramidy.


Najwyrazniej zaabierasz glos nie pytany w sprawach, o ktorych masz takie
pojecie, jak Neandertalczyk o fizyce XX wieku.. I - daruj sobie
odpowiedz, szkoda czasu. Masz prawo do wlasnych pogladow - ale to co
zaprezentowales w swoim liscie to niepoglady, tylko stek bzdur i obelg.
Przy okazji konstrukcji piramidy - piramida dystrybucji tradycyjnej
proszku do prania jest tak skonstruowana, ze nie istnieje etap, na
ktorym mozesz zbierac owoce - musisz przynosic zyski: temu, od kogo
kupiles, jesgo dostawcy, dostawcy dostawcy itd. az do producenta.
(Najsmieszniej jest, gdy pierwszoklasista pyta o calki..)

Wladyslaw



© podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr design by e-nordstrom