SZLAKI TURYSTYCZNE TATR POLSKICH
podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr

Ale przed jej udostępnieniem dla ruchu turystycznego Orla była dostępna
wyłącznie dla taterników (w czasach gdy powstawała Orla, chodząc po górach
strzelano na wiwat - czy to też trzeba zachować). Jestem prawie pewien, że gdy
zostanie zlikwidowana jako wyznakowany szlak turystyczny to tłumy, o których
piszesz po prostu tam nie pójdą. W mentalności szarego turysty górksiego jest
zakodowane, że jak jest szlak to jest łatwo, a jak go nie ma to tam się po
prostu nie chodzi. Podam Ci przykład z Beskidów. Jednym z najurokliwszych miesjc
w Beskidzie Żywieckim jest Oszus. Tam jest tylko niebieski szlak słowacki. Tak
naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie aby Polacy również nim wędrowali, tym
bardziej teraz po uruchomieniu w górach przejść turystycznych. Ale polski ruch
jest prawie zerowy. Czemu - bo nie ma polskiego szlaku. Podjąłem dyskusję o
Orlej aby zobaczyć jak ludzie zareagują na ten pomysł. W Polskich Tatrach byłem
ostatni raz w 1979 roku, od tego czsu moja noga tam nie postała i chyba już nie
postoi. Potem wybierałem rejony barzdziej przyjazne: Pirin, Riła, góry Słowacji,
Krym itp. Marzy mi się aby wysoko w górach nie spotykać ludzi przypadkowych.
Likwidacja Orlej w mojej ocenie spowoduje, że dalej będą tam chodzili prawdziwi
turyści, a nie panienki w klapkach. I to by było na tyle.

Kasprowy Wierch będzie rozbudowany
Znów wygrywa kasa ze zdrowym rozsądkiem, poszanowaniem przyrody
i dobrze pojętym, długofalowym interesem miłośników Tatr. Kto
bywa w Tatrach wie, jak fatalnie jest w sezonie wokół
Kasprowego: tłumy znudzonych, zmanierowanych ludzi, próbujących
zamienić góry w gorszą wersję Krupówek czy sopockiego molo.
Rozdeptane ścieżki, śmieci, hałas. Kto lubi prawdziwą ciszę,
spokój, piękno przyrody, unika tego miejsca jak ognia, coraz
więcej prawdziwych turystów w ogóle unika polskich Tatr. Wstyd
powiedzieć, ale łapczywość górali na pieniądze jest tak
ogromna, że gotowi są doprowadzić do dewastacji Tatr, tego z
czego żyją. Nikt nie przyjeżdża do Zakopca, by cieszyć się
wątpliwymi urokami smrodliwego miasta, lecz raczej, by zobaczyć
w górach to, czego nie można znaleźć ani w Krakowie, ani w
Warszawie. Hamburgery na Rysach czy Orlej? Może to przez jakiś
czas przynosiłoby dochód, ale czy taki model zagospodarowania
gór właśnie nam odpowiada?
A przecież jesteśmy tylko użytkownikami, gośćmi i przechodniami
w tym cudownym świecie górskiej przyrody. Jest nas na szlakach
coraz więcej, jeżeli nie narzucimy sobie sami samoograniczeń,
niedługo nie będzie już po co przyjeżdżać pod Giewont. Puste,
zniszczone, pełne dzikiej hałastry, góry nie będą dla nikogo
atrakcją. Po nas choćby potop?

"Niech szlak cię nie trapi" - to hasło akcji sprzątania Tatr, organizowanej
przez Studencki Klub Górski z Warszawy. Dzisiaj jej uczestnicy wyruszą sprzątać
Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

Jest to już druga edycja akcji organizowanej przez SKG. W zeszłym roku jej
uczestnicy zebrali ponad 2 tony śmieci, w większości ukrytych przed wzrokiem
turystów na zboczach Doliny Pięciu Stawów.

Organizatorzy akcji podkreślają, że dolina jest częścią światowego Rezerwatu
Biosfery MAB oraz wchodzi w skład obszarów Europejskiej Sieci Ekologicznej
Natura 2000. Celem wyznaczania tych obszarów jest ochrona cennych pod względem
przyrodniczym i zagrożonych składników różnorodności biologicznej.(KOV)"

Ciekawość , cy z innyk stron Polski bedom tyz sprzątać ci , co śmieciyli
w Tatrach? Zaprosomy, a jo godom tu i teroz: "Niek Cie tropi ślak"

Telo.Pozdr.

haha, zdziwiłbyś się, jak wielki wpływ na środowisko może mieć populacja jednego
gatunku zwierząt; vide mnożące się ostatnio w Polsce szkodniki drzew czy
zdziczałe koty i świnie w Australii; jedna świnia, ryjąc glebę, jest w stanie
spowodować pustynnienie wielu hektarów ziemi na północy tego kraju i kontynentu.
Mówił o tym często nieżyjący już, nieodżałowany Steve łowca krokodyli.

Ale masz rację, masowa turystyka też może być niebezpieczna. Byłem w Tatrach, to
widziałem. Wiem też, jak wygląda to w Irlandii, gdzie niektóre szlaki są
zamykane ze względu na erozję gleby.
Niemniej tutaj jest mowa o jednorazowym (w całym roku) przejściu grupki osób
przez zatopiony cypel, który ciągle się odtwarza (jest nanoszony przez wodę -
stąd się wziął), więc może nie przesadzajmy?
Gdyby chodziło o tysiące osób dziennie, to bym się zgodził.
A poza tym turystyka jest ważna właśnie dlatego, aby ludzie mogli obcować z
dziką Przyrodą i uczyć się szacunku do Niej.
Co do mózgu lisa - hehe, to prawdziwy spryciarz, nie lekceważ go :)) Chciałbym
być tak sprytny jak lis... :)

Na koniec, jeśli chodzi o Pana (El/Elohim), Boga Jerozolimy, to dlaczego miałbym
się Nim przejmować? To Bóg odległego ludu, który to lud zresztą szanuję.

Bardzo gorąco polecam słowackie tatry, są zdecydowanie ładniejsze widoki niż po
polskiej stronie, jest spokojniej, nie ma takiego nawału turystów nawet w
lipcu. Byłam tam trzy ostatnie lata z rzędu. najlepiej jest tam rzeczywiście
jechać pks-em z Zakopanego. Jeżeli chodzi o nocleg to gorąco polecam Villa
Menhardi w Novej Lesnej (należy dojechać do Popradu i tam ok 10 min elektryczną
kolejką, którą zresztą można dojechać do wszystkich ciekawszych szlaków w
tatrach wysokich). W ubegłym roku płaciliśmy w przeliczeniu 30 PLN za osobę za
noc za naprawdę luksusowe warunki, pokoje z łazienką, nowiutkie i piękny widok
z balkonu. Ja również polecam Krywań, chatę pod Rysami (po drodze popradskie
pleso, sztrbskie pleso), słowacki raj, szlak nad zelene pleso. Aby sie poruszać
sprawnie wystarczy po prostu kupić mapę tatr wysokich i przejrzeć kilka stron
internetowych. Jeżeli chodzi o cyganów to nie są groźni. Życzę niezapomnianych
wrażeń.

Szlak ten formalnie był zamknięty dla turystów wchodzących ze strony polskiej.
Po wejściu do UE granica niby zniknęła ale nie wiem co o tym sądzi nasza SG?
Były głosy, że granica w Tatrach dalej obowiązuje (sic!). Tyle tytułem wstępu.

Idzie się z Ornaku tak jak na Starorobociański, tylko na Raczkowej Przełęczy w
lewo a nie w prawo :-) Z przełeczy najpierw ścieżką po płaskim ok. 1 km (w
trakcie kilka fajnych ekspozycji, ale ogólnie niegroźnie). Później podejście ze
200 m w górę, w typowym Zachodniotatrzańskim stylu :-) Razem ze 30 min. marszu.
Sam "szczyt" to nic szczególnego, właściwym szczytem jest Bystra (całkowicie po
słowackiej stronie).

MiG

Tak naprawde wiekszosc szlakow w Tatrach Wysokich stwarza jakies
niebezpieczenstwo - chocby ze wzgledu na brak ubezpieczen. Nie mowie o
sztucznych ulatwieniach, typu klamry/drabinki/lancuchy. Nie sa te szlaki
dramatycznie trudne, ale wydaje mi sie, ze pomysl zrobienia na Orlej via
ferraty bylby calkiem na miejscu. Po pierwsze, byloby bezpieczniej. Po drugie
odpadlby problem wycieczek turystow niedzielnych zapedzajacych sie w te rejony
z Kasprowego - a to dlatego, ze potrzebny bylby do tego odpowiedni sprzet. A po
trzecie mniejsza ilosc turystow ograniczylaby problem, z ktorym borykaja sie
chyba wszystkie polskie szczyty - erozji spowodowanej dzialanoscia czlowieka.

Dobra, mozemy sie smiac z "poczatkujacych turystow", ale absolutnie bez wstydu
przyznaje, ze Koscieliska to chyba najpiekniejsza i najciekawasza dolina w
polskich Tatrach, przy tym oferuje naprawde roznorodne "atrakcje" - mozna isc do
Wawozu Krakow, jaskin, nad Staw Smreczynski, na hale Ornak, itd. Natomiast
Morskie Oko to dla mnie najpiekniejszy staw w naszych gorach (zaraz po nim
stawiam Czarny Staw Gasienicowy), a sciezka dokola niego oraz do Czarnego Stawu
pod Rysami oferuje niezapomniane widoki. Dlatego absolutnie nie dziwie sie, ze
ludzie tam chodza.

Polana Rusinowa tez jest piekna, ale podejrzewam, ze poczatkujacym osobom
sprawia mniejsza satysfakcje.

A wracajac do autora watku - Polana Palenica to jest miesce, z ktorego co roku
setki tysiecy osob wyruszaja w piesza (lub na brekach) wedrowke do Morskiego
Oka. Idz na dworzec autobusowy i tam znajdziesz rozklad jazdy PKS do tego
miejsca, a jeszcze lepiej przejdz na druga strone ulicy i zapytaj busistow -
busy na Palenice Bialczanska odjezdzaja co kilkanascie minut (koszt 6zl -
kierowcy tez krzacza zwykle "Lysa Polana, Palenica!" - Lysa Polana to
polsko-slowackie przejscie graniczne znajdujace sie jakis kilometr przed Polana
Palenica). Jak juz wsiadziesz, to powiesz, zeby sie zatrzymal przy Wierchu
Poroncu lub na Zazadniej (jesli wybierasz ktorys z tych szlakow), albo jedz do
konca trasy (czyli do Palenicy) i stamtad ruszaj niebieskim szlakiem na Polane
Rusinowa. Tak samo z PKSem - dobrze jest kierowce zawiadomic, jesli chcesz
wysiasc wczesniej, bo moze nie zapytac i przejechac miejsce rozpoczecia Twojej
wedrowki.

Artykuł owszem jest nieco powierzchowny, ale trochę prawdy w tym jest...

Nie da się "bezproblemowo" załatwić na ostatni moment w sierpniu noclegu w
Krościenku (jeśli się np. wymaga jakiegoś minimalnego standardu). Ale
zapewniam, że jest możliwe znalezienie pustych lub prawie pustych szlaków w
Tatrach czy Gorcach. Moim zdaniem, aby znaleźć takie szlaki, są 3 pomocne
sprawy:
1. wybierając szlaki, nie iść na łatwiznę - coś w tym rodzaju, jak pisze w
artykule - trzeba jednak znajomości turystyki i polskich gór, żeby patrząc na
mapę zorientować się który szlak jest mniej uczęszczany. Okrężne drogi, z
mniejszych przysiółków, dłuższe...

2. Wychodzić na szlak bardzo, bardzo wcześnie. Najlepiej tuż przed świtem.
Letnią porą, to do ósmej, kiedy schroniska się budzą, będziemy mieć sporą część
trasy za sobą w spokoju - no i można obserwować zwierzęta wtedy najlepiej:)

3. Iść kiedy pada deszcz - świetny sposób na samotność!!!:)))

pozdrawiam:)

Jaromir Kanwa pisze:


W 2007 roku przyznano Polsce i Ukrainie prawo do organizacji mistrzostw Euro
2012. Od tamtego czasu rząd wydał na prace związane z projektem Euro 2012
ponad 60mld złotych. Dlaczego więc nie widzimy autostrad, stadionów, hoteli?
Odpowiedź jest prosta: ponieważ projekt Euro 2012 nie dotyczy piłki nożnej i
mistrzostw! Euro 2012, to projekt budowy ogromnego kompleksu schronów w
Tatrach, które mają dać schronienie podczas kataklizmu w roku 2012
najważniejszym obywatelom Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Ukrainy, Rumunii i
być może innych państw naszego regionu europy. Decyzją grupy Billderberg
polski i ukraiński rząd stały się odpowiedzialne za koordynację działań w
ramach projektu Euro 2012 - zawdzięczamy to między innymi osobie Józefa
Retingera. Tak ogromny projekt jasno dowodzi z czym będziemy musieli się
zmierzyć w roku 2012, schronienie uzyskają jedynie wybrańcy - czy nie
sądzicie że warto sprawę nagłośnić i uruchomić obywatelski projekt budowy
lokalnych schronów?


Pomysłowe :)
Ale nielogiczne i choćby dlatego bzdura na pierwszy rzut oka. :)
Jeżeli byłaby potrzeba wybudowania w olbrzymim systemie jaskiń Tatr
kompleksu schronów np na wypadek mega powodzi ogólnoświatowej to dużo
lepsze warunki oferuje słowacka część gór! Słowacy mają powierzchniowo
4/5 Tatr i wyższe pasma górskie, a w tym kilkanaście/kilkadziesiąt
szczytów wyższych od Rysów. Ponadto w Tatrach Wysokich na Słowacji jest
o wiele rzadsza sieć szlaków turystycznych, dużo łatwiej byłoby
zamaskować budowę choćby w pierwszym etapie inwestycji, bo po jakimś
czasie na pewno by się wydało, te góry są po prostu za małe na
utrzymanie w tajemnicy większej budowy.

Ale pomysł na Euro 2012 miałeś świetny, gratuluję :)



© podbudowy drogowe, chudy beton, budowa dróg, stabilizacja gr design by e-nordstrom